niedziela, 12 lipca 2015

Hit sezonu - metaliczne tatuaże

Muszę przyznać, że mnie się one spodobały - na obrazkach, zdjęciach, reklamach. Więc uległam trendowi i zakupiłam Celebrity tattoos w Biedronce.

Nakładanie – dziecinnie proste. Wycinamy, odklejamy formę, przyklejamy do skóry i namaczamy. Delikatnie zdejmujemy papierek i osuszamy. Tak jak w przypadku zwykłych tatuaży zmywalnych.




W jednym opakowaniu dostajemy dwa arkusze zmywalnych metalicznych tatuaży. Na odwrocie można znaleźć informacje i instrukcje użycia. Oraz obietnicę trwałości „do 7 dni”. Zawsze mnie takie obietnice śmieszą bo w taki przypadku i 1-dniowa trwałość mieści się w zakresie obietnicy… Jak sprawdziły się tatuaże?

Po naklejeniu (piątek) próbny motylek prezentował się pięknie. Błyszczał się i był bardzo wyraźny. 


Po zamoczeniu papierka można już przez niego zobaczyć wzór. 


Zdjęcie bez lampy i z lampą.

Przetrwał również prysznic i delikatne umycie gąbką. Niestety już następnego dnia zauważyłam na nim pierwsze braki. 


A w niedzielę niestety popełniłam błąd w użytkowaniu – tak mi się wydaje :D Miałam nabalsamowane nogi, i co prawda motylka ominęłam ale w ciągu dnia oparłam sobie kostkę o udo, tak że akurat motylka przycisnęłam i po dwóch minutach na udzie zobaczyłam złote drobinki, a na kostce jeszcze mniej motylka – część po prostu przykleiła się do nabalsamowanej skóry i odeszła od kostki.

Tak motylek prezentował się w poniedziałek. 

Jeszcze gorzej sprawa się miała z maleńkim wzorkiem przyklejonym na palec serdeczny lewej ręki. Tatuaż przykleiłam w poniedziałek wieczorem, i we wtorek rano wszystko było pięknie i bez problemów, ale niestety mycia głowy nie przetrwał – powstały w nim duże dziury i ubytki i nadawał się tylko do zmycia.

Niestety, nie przetrwał mycia głowy.

Do soboty na kostce z motylka pozostało jedno skrzydło i jakieś marne resztki drugiego. 


Nie przetrwał 7 dni, ale przetrwał "do 7 dni" :D Szkoda, że z trwałością tak słabo...

Zmycie ich natomiast nie stanowi żadnego problemu – kilka razy przejechałam po tatuażu wacikiem z odrobiną toniku/płynu micelarnego i wszystko zeszło. 

2 komentarze:

  1. strasznie mi się podobają te tatuaże, muszę sobie takie sprawić, póki jeszcze jest sens, bo to raczej typowo letnia sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, raczej typowo letnie są :)

      Usuń