sobota, 6 lutego 2016

Moje kosmetyczne zbiory #4 usta

W kończy czwarta i ostatnia cześć serii kosmetycznej :D
Tym razem, coś w czym zakochałam się bez pamięci - szminki *.* I inne produkty do ust :D


Na początek odżywienie i nawilżenie. 
Najnowszy nabytek - Maybelline Baby lips. Pachnie miło i cytrusowo ale mam wrażenie, że nie nawilża moich ust jakoś szczególnie dobrze. 
Nivea Vitamin Shake Cranberry & Raspberry - piękny owocowy zapach i świetne działanie. 
bebe klasyczna - zdecydowanie mój ulubieniec. Najbardziej nawilżająca i miło, słodko pachnąca. 
Nivea Fruity Shine Watermelon - barwi usta lekko na różowo, więc świetna do delikatnego podkreślenia ust. 
Nivea Fruity Shine Peach - ta z kolei barwi usta na pomarańczowo. Obie dość fajnie nawilżają :)




Dwa lip tinty zakupione w Born Pretty Store - menow long lasting lip gloss. Numer 03 - bardziej beżowy, zbliżony do koloru moich ust i numer 04 - mocny, ostry róż. Obie mocno wpijają się w usta i wysychają. Są na ustach niezniszczalne. Można w nich zjeść cały obiad i nie stracić koloru. Ale niestety usta się w nich mocno lepią i sklejają co jest średnio przyjemne. Mają bardzo matowe wykończenie, zero połysku. No i niestety wysuszają usta. 



Golden Rose Matte Lipstick Crayon - moja nowość i nie miałam jeszcze okazji jej wykorzystać, głównie dlatego, że to dość niecodzienny kolor - ciemny brąz. 
Astor soft sensation lipcolor butter Matte 027 Elegant Nude - śliczny nudziak, kolor nieco ciemniejszy od moich usta, prezentuje się bardzo fajnie. 
Astor soft sensation lipcolor butter Matte 023 Vivid Divine - mocny róż. Obie mają wykończenie matowe, ale nie wysuszają ust, nie podkreślają suchych skórek, fajnie się trzymają na ustach. 



Jeśli się nie mylę to serii tej nie ma już w sprzedaży, a przynajmniej ja już od dawna nie widziałam ich w szafach w Rossmannie. 
wibo Red Rose Lips. 
Numer 1 - mój ulubiony. Ciemny, brudny róż. 
Numer 2 - czerwień wpadająca w pomarańcz. 
Numer 4 - jaśniutki róż. 
Niestety, numeru 3 nie udało mi się złapać kiedy był dostępny w klepach. 



Kolejni ulubieńcy - matowe szminki od Golden Rose. 
Golden Rose velvet matte lipstick 12 - brudny róż, kocham go *.*
Golden Rose velvet matte lipstick 18 - intensywna czerwień. Obie utrzymują się dość długo na ustach, dobrze wyglądają, nie podkreślają suchych skórek, piękne matowe wykończenie. 



Eveline Aqua platinum 488 - kolejny brudny róż.
Eveline Aqua platinum 480 - beż. Obie sprawdzają się u mnie dobrze, ale nie mają już tak matowego wykończenia jak poprzednie. 



essence 03 come naturally - beż. 
essence 14 adorable matt! - czerwień.
essence 09 i feel preatty - czerwień. Ta jest mniej kryjąca niż numer 14 i bardziej błyszcząca. 



I czas na odrzutki - szminki, których używam najrzadziej i najmniej mi pasują. 
wibo 2 - szminka bardzo twarda, ciężko mi się ją nakłada i w dodatku na ustach jest pomarańczowa. Średnio mi pasuje, ale może się jeszcze do niej przekonam. 
Maybelline color sensation 165 Pink hurricane - mocno błyszczący róż z mnóstwem drobinek. 
miss sporty 174 Seduction - bardzo mocno przejrzysta, ledwo kryjąca, daje wrażenie trochę jakby usta były po prostu pobrudzone czekoladą. Kompletny niewypał dla mnie. 
HEAN 28 herbaciana róża - pomarańcz mocno błyszczący, ma w sobie baaardzo dużo drobinek niestety i zupełnie mi nie pasuje. 

I to tyle jeśli chodzi o moje zbiory kosmetyczne :D
Ciekawe jak się sprawa będzie prezentowała za rok, czego się pozbędę, przy czym zostanę, co nowego odkryję ;-)
Jeśli macie jakieś propozycje, co mogłabym wypróbować - zostawcie je w komentarzach. Może odkryję jakieś nowe perełki ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz