niedziela, 27 marca 2016

Stephen King - Bazar złych snów. Kiedyś przeczytam #2


 Tytuł: "Bazar złych snów" 
Autor: Stephen King
Rok wydania 2015
Wydawnictwo: Pruszyński i S-ka
Strony: 672




Zacząć powinnam od tego, że POWINNAM BYŁA JĄ SKOŃCZYĆ TAK BARDZO DAWNO TEMU. Ale niestety, nie czytałam. Z wielu powodów. I wreszcie przysiadłam i skończyłam. 

Muszę przyznać, że momentami książka mnie męczyła. Zazwyczaj uwielbiam, kocham lub przynajmniej lubię twory pana Kinga. Tym razem jednak... Bazar złych snów zostawił niesmak w moich ustach. 


 

Uwielbiam wszelkie wstępy i zakończenia napisane przez pana Kinga. Uwielbiam to, że ww wstępie zwraca się do czytelników per Stały Czytelniku. Poza wspaniałym wstępem, każde opowiadanie poprzedzone jest krótką notką od autora do czytelnika.
Jakoś zadziwiająco lekko czyta mi się teksty skierowane bezpośrednio od pana Kinga do czytelnika :D 

Kilka tylko opowiadać zapadło mi w pamięci. 130. Kilometr, Wydma, Ur, Kiepskie samopoczucie, Billy Blokada, Nekrologi i Letni grom wywarły na mnie największe wrażenie. 



W książce znalazły się również takie opowiadania, które dla mnie nie miały większego sensu lub szczególnie mnie rozczarowały. Kilka dni po skończeniu Śmierci nie miałam pojęcia co to było ani o o czym, a kiedy już sobie przypomniałam, nie wiedziałam co w ogóle mam o tym opowiadaniu myśleć. Herman Wouk jeszcze żyje, podobnie jak Śmierć, zupełnie wypadło mi z pamięci. 

Batman i Robin wdają się z scysję było dla mnie wielkim dziwactwem. Zapadło w pamięci, ale w zasadzie bez żadnego konkretnego powodu. Wredny dzieciak też stoi mi teraz przed oczami, pomimo iż mam wrażenie, że coś takiego już czytałam/widziałam. 



W książce są również dwa wiersze (?). Kościół z kości pamiętam ze względu na bardzo Lovecraftowski charakter. A przynajmniej czytając go miałam wrażenie że czytam H.P.Lovecrafta. Ale o czym był ten drugi to już za Chiny sobie nie przypomnę. 

Oczywiście były też dobre strony tego zbioru. 
Wydma bardzo mi się wyryła w pamięci i do dziś pamiętam całość opowiadania dość dokładnie. 
Ur również było dla mnie czymś ciekawym i nowym.
Chyba jedna największe wrażenie wywarł na mnie Letni grom. Opowiadanie w klimacie post-apokaliptycznym. Ciężkie, mocne i mroczne. A mimo to króciutkie i lekko napisane. 



Bazar złych snów jest zbieraniną opowiadań w przeróżnych gatunkach. Fantastyka - owszem. Ale część z nich to zwykłe opowiadania o zwykłych ludziach. Każde z nich zawiera jakiś element grozy, czy to mniejszy czy większy. Ale nie wszystkie zawierają w sobie element ponad-naturalny. 

Generalnie Bazar nie podobał mi się tak, jak miałam nadzieję, że mi się spodoba. Miałam nadzieję, że przeczytam go szybko i sprawnie a tymczasem męczyłam go ponad miesiąc. 
I najdziwniejsze - i najsmutniejsze - jest to, że w zasadzie nie jestem w stanie jednoznacznie określić co mi w nim przeszkadzało. Czego brakowało... Być może po prostu nie jestem stworzona do czytania opowiadań :P 




Oby z następną książką poszło lepiej :P 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz