czwartek, 21 lipca 2016

Stephen King - Wiatr przez dziurkę od klucza. Kiedyś przeczytam #7


Tytuł: Wiatr przez dziurkę od klucza
Autor: Stephen King
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo Albatros
Strony: 399



Jest to dość specyficzna książka. Raczej dla osób zaznajomionych ze światem Mrocznej Wieży i z bohaterami mieszkającymi w tym świecie. Mnie bardzo milo powróciło się do tego świata. I nabrałam ochoty na skończenie serii - zatrzymałam się w połowie 6 książki ;-)
Budowa książki i opowiadań w niej zawartych jest ciekawa. Jest to historia, w której jeden z bohaterów opowiada historię, w której opowiada historię. Taka swoista incepcja historii autorstwa Rolanda Deschain :) 

Książkę czytało się bardzo lekko. Nie ma w niej tylu rozległych opisów, jak w większości książek Kinga. Jest zwięzła i zmierza prosto do celu - przekazania opowieści o Skóroczłeku i Wietrze przez dziurkę od klucza. 


W sumie książka zawiera trzy opowieści, każda w jakiś sposób inna ale wszystkie równie ciekawe. Najlepiej czytało mi się fragmenty Skóroczłeka, bo jego akcja osadzona jest w młodości Rolanda - czasie, który znamy z książek dość słabo. Czasie zanim świat poszedł naprzód. Z chęcią sięgnęła bym po więcej opowiadań czy książek, których akcja rozgrywałaby się za życia Stephena Deshaina oraz Gabrielle. 

W sumie była to bardzo dobra lektura. Wydaje mi się, że osoby nieznające Mrocznej Wieży też spędziły by z nią miło czas, ale Stali Czytelnicy wyniosą z tej książki o wiele więcej ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz