poniedziałek, 2 stycznia 2017

DENKO listopad-grudzień

Aż się zdziwiłam, że torba taka ciężka w tym miesiącu. 
Ale cieszę się, że się pozbędę na nowy rok starych kosmetyków, których nie używam.

Ostatnio ciężko było z czasem u mnie, ale mam nadzieję, że uda mi się wrócić do bardziej systematycznego blogowania. Tym bardziej, że zbliżają się drugie urodziny mojego bloga ;-)

Życzę Wam wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!
I zapraszam do obejrzenia mojego dwumiesięcznego Denka ;-)


Wibo primer base - już ją kiedyś miałam i nie wiem dlaczego wydawało mi się, że tym razem lepiej będzie mi się jej używało. Wrażenie nakładania na twarz silikonu do najprzyjemniejszych nie należy, a baza też się wcale za dobrze nie spisuje. NIE KUPIĘ PONOWNIE
Revlon colorstay 101 IVORY - pierwszy podkład Revlonu jaki kupiłam, zakochałam się w formule i działaniu, znienawidziłam kolor. Niestety, ma różowe tony, które kompletnie mi nie pasują. Z jakiego powodu ciągle go trzymałam w szufladzie, pomimo tego że kupiłam inny, lepszy odcień, którego teraz używam. Czas się go pozbyć. NIE KUPIĘ (tego odcienia) PONOWNIE
Milani conceal + perfect 01 CREAMY VANILLA - podkład o którym słyszałam bardzo dużo dobrego. Ma bardzo dobre krycie, jest mocno napigmentowany, ale... Koszmarnie ciemny i aż pomarańczowy. Zdecydowanie nie mój kolor, nie jestem w stanie go używać. A szkoda. NIE KUPIĘ PONOWNIE


Wibo eyebrow pencil 2 - świetna kredka do brwi, uwielbiam ją. Niestety - złamała mi się :( Ale na pewno KUPIĘ PONOWNIE
Wibo Deluxe Brightener - produkt o którym już się rozpisywałam i zachwalałam. Powiem tylko, że KUPIĘ PONOWNIE
Manhattan wake up concealer 002 CLASSIC BEIGE - dość fajny produkt, ale... Ma w sobie rozświetlające drobinki. I jakoś nie bardzo mi pasuje, żeby mi się twarz pod oczami i na policzkach błyszczała. NIE KUPIĘ PONOWNIE
Eveline srt scenic koektor 2w1  04 LIGHT - nazewnictwo kolorów kosmetyków jest dla mnie czarną magią. No bo jak produkt, który nazywa się LIGHT może być tak ciemny? NIE KUPIĘ PONOWNIE
Bell Liquid eyeshadow base 01 - kolor najjaśniejszy a znów ten sam problem - wychodzi bardzo ciemny! I nie sprawuje się na powiekach zbyt dobrze. NIE KUPIĘ PONOWNIE


AA Therapy Trądzik - krem z kwasem azelainowym, kupiłam przez zupełny przypadek, bo by w aptece na przecenie, przez krótką datę przydatności. Nie skończyłam go całego, bo był dobry do grudnia ale niewiele go w tubce zostało. Spisywał się dość dobrze, fajnie matowił cerę a przy tym jej nie przesuszał. KUPIĘ PONOWNIE
Charmine Rose Aza Ultra Care Cream - mój ulubieniec, znów z kwasem azelainowym. Używam go od ponad roku i nie znalazłam innego kremu, którym mogłabym go zastąpić. Chociaż AA Therapy powyżej był dość blisko ideału :D Bardzo dobrze radzi sobie z matowieniem tłustej cery. Jego minusem jest to, że może skórę przesuszać, ale walczę z tym aplikując krem nawilżający na noc. KUPIĘ PONOWNIE
Barwa Siarkowa - krem siarkowy matujący, nie dorównuje AA ani Charmine Rose, matuje na góra godzinę. NIE KUPIĘ PONOWNIE
Ziaja krem ochronny UVA i UVB - nie wiem nawet jak się znalazł w moich rękach. Nie używałam go, większość podkładów ma teraz filtru UV, a kremy z filtrami są zazwyczaj dość ciężkie, tak jak ten. NIE KUPIĘ PONOWNIE


Eveline oczyszczające mleczko micelarne - po raz kolejny dałam się uwieść promocji. Nie używam mleczek do demakijażu. Dlaczego wydawało mi się, że to będzie wyjątkowe? NIE KUPIĘ PONOWNIE
Tołpa: dermo face, sebio mikrozłuszczający żel peelingujący do mycia twarzy - mój ulubieniec do mycia twarzy. Używam go każdego ranka, żeby zmyć z twarzy cięży krem nawilżający i to co się na niej przez noc nazbierało i ją odświeżyć. Uwielbiam go i KUPIĘ PONOWNIE
La Roche-Posay Effaclar żel do mycia twarzy - pisałam kiedyś przy jego próbce, że nigdy go nie kupię ze względu na smak jaki pozostawia na ustach po umyciu twarzy. Głupstwa wygadywałam. Dostałam go od mamy i zużyłam calutki i bardzo fajnie się spisywał. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE
Tołpa: dermo face, sebio matujące serum zwężające pory - nie zauważyłam ani efektu matowienia ani zwężenia porów. Konsystencja rzadka jak woda i nie przyjemnie pachniał. NIE KUPIĘ PONOWNIE. 


Herbal Care szampon pokrzywa - był dla mnie bardzo dużą niespodzianką, bo zazwyczaj moje włosy niezbyt dobrze tolerują naturalne, ziołowe szampony. Ten sprawdził się zadziwiająco dobrze. Odświeżał włosy, były czyste przez cały dzień i zahamował nawet wypadanie włosów. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE
Tołpa: green, wzmacnianie wzmacniając odżywka do włosów osłabionych - szybka, wygodna, ładnie pachnąca. Włosy były po niej gładkie i mniej wypadały. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE
Denivit white & brilliant - pasta wybielająca, u mnie niestety nie zadziałała tak jak (teoretycznie) powinna. NIE KUPIĘ PONOWNIE


Hean Make up fixer spray - stał na mojej półce już chyba ponad rok, a używam go bardzo sporadycznie. Nie ma co, trzeba się pożegnać. NIE KUPIĘ PONOWNIE
L'Occitane Dry Skin Hand Cream - kupiłam go w trójpaku i z wszystkich trzech tylko jeden przypadł mi do gustu. Nie był to ten :D NIE KUPIĘ PONOWNIE
Adidas get ready - kocham, kocham, kocham jego zapach. Przerzuciłam się teraz na Rexonę, ale na pewno do niego jeszcze wrócę. KUPIĘ PONOWNIE



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz