poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Badanie i usuwanie znaniom - moje doświadczenia i porównanie

Choć pogoda na to nie wskazuje, wielkimi krokami zbliża się lato oraz czas kąpieli słonecznych. 
Co za tym idzie - jest to najlepszy czas na wybranie się do dermatologa w celu zbadania wszelakich znamion barwnikowych.
Napisze dziś o moich doświadczeniach z badanie, a także usuwaniem pieprzyków. 
Zapraszam :)


Po raz pierwszy w sprawie pieprzyka wybrałam się do lekarza prywatnego po tym jak częściowo zdrapałam jedno ze swoich znamion. Był to dość narośnięty, wystający pieprzyk, którego zahaczyłam paznokciem podczas ubierania podkoszulka. 
Wybrałam się do jednego z bardziej znanych katowickich centrów kosmetyczno-dermatologicznych. Do lekarza zostałam przyjęta bardzo szybko, nie musiałam czekać w kolejkach.  
Będąc już u dermatologa wspomniałam również o martwiącym mnie pieprzyku, który swędział i łuszczył się. Sama wizyta u pani dermatolog przebiegła ekspresowo. Najbardziej zapamiętałam z niej drżące dłonie pani doktor. Nie jestem do końca pewna, dlaczego jej dłonie tak drżały, ale na pewno nie wywarło to na mnie pozytywnego wrażenia. 
Zostałam obejrzana dość dokładnie. Pani doktor uspokoiła mnie, że ze swędzącym pieprzykiem nie dzieje się nic niedobrego, ale znalazła jeszcze inny pieprzyk, który jej się nie spodobał i tak oto zostałam skierowana do chirurga na wycięcie dwóch znamion. 


Do chirurga poszłam w tym samym centrum kosmetyczno-dermatologicznym, również prywatnie. Również szybciutko, bez czekania w kolejce. W zasadzie na tyle szybko, że o godzinie mojej wizyty byłam już po wycięciu w drodze do domu. Ale po kolei. Pan doktor sam obejrzał oba znamiona do usunięcia, zaprosił mnie na stół i znieczulił, a towarzyszyła mu w tym wszystkim pielęgniarka. Znieczulenie to zdecydowanie najgorsza część całego zabiegu. Narośnięty pieprzyk (ten którego część zdrapałam) został zdrapany łyżeczką, a drugi wycięty naokoło - na ranie miałam tylko jeden szew. Zostały mi oczywiście przepisane maści, na które się niemało wykosztowałam :D 
W trakcie następnego roku byłam u tego chirurga jeszcze trzy razy na kontrole po wycięciu. W trakcie pierwszej z nich dostałam wyniki z wycinka (które po drodze zdążyły się zapodziać, bo lekarz badający był na urlopie...) i okazało się, że wszystko jest w porządku i nie dzieje się nic brzydkiego. 


Na następne badanie znamion wybrałam się do lekarza z NFZ. Termin niezbyt odległy, bo tylko dwa tygodnie. I tutaj dopiero poznałam, co to znaczy być dobrze zbadaną. 
Po odstaniu godziny w kolejce do gabinetu, zostałam poproszona o rozebranie do bielizny, obejrzana z przodu, boku, położona na stole, prawie prześwietlona. Pani doktor zajrzała pod ramiączka, dopytała czy nie ma jakiś znamion pod bielizną. A ja byłam w niemałym szoku, mając porównanie do poprzedniego badania, gdzie podniosłam tylko koszulkę, a pani doktor spojrzała tylko na niektóre znamiona. 
Po raz kolejny wyraziłam zaniepokojenie brzydkim, swędzącym i łuszczącym się pieprzykiem. Pani doktor spojrzała na niego dwa razy, dość dokładnie, stwierdziła że na prawdę nic złego się tam nie dzieje i nie ma powodów do obaw. Ale. Był on dla mnie bardzo męczący, swędział aż do bólu w zasadzie przez większość czasu, więc pani doktor stwierdziła, że jest to jak najbardziej wskazanie do usunięcia. 
I tak oto zostałam skierowana - tym razem wraz z moją mamą - do kolejnego chirurga. 


W tym przypadku był to również chirurg z NFZ, aczkolwiek lekarz z którym pracuje moja ciocia. Zostałyśmy z mamą zapisane trochę niby po godzinach w przychodni. 
Swoje oczywiście musiałyśmy odczekać, bo chirurg miał swoją kolejkę pacjentów. 
W końcu zostałyśmy przyjęte. 
W pokoju były trzy pielęgniarki, które śmieszkując utrzymywały atmosferę lekką, ja, moja mama oraz pan doktor na szybciora wyskakujący z gabinetu na ciachanie. 
Ale wszystko odbyło się jak najbardziej w porządku, znieczulenie znów bolała okropnie i było najgorszą częścią zabiegu. Tym razem znamię zostało wycięte w łódkę, a na ranę założono trzy szwy. Za to moja mama skończyła z dwunastoma szwami (jak po wypadku!), ale ona wycinała aż cztery pieprzyki :D Wyniki dostałyśmy obie za pośrednictwem mojej cioci bez ponownej wizyty u chirurga i oczywiście wynikało z nich, ze wszystko jest ok.


W kwestii porównania moich doświadczeń. 
Na pewno w przyszłości wybiorę się do tej samej pani doktor, która badała mnie z kasy chorych, bardzo dokładnie, z pewnością ciebie i swoich umiejętności. 
Natomiast jeśli chodzi o wybór chirurga w przyszłości... Sama nie wiem. Myślę, że raczej też postawię na zwykłych lekarzy śmiertelników, którzy w przerwach między wycinkami przyjmują innych pacjentów. 
Jedno jest pewne - badać się trzeba! 
Co najmniej raz w roku, wiosną, zanim zaczniemy się wystawiać na słońce. 
Tym bardziej jeśli ktoś ma dużo znamion, ma znamiona duże lub wystające. 
Uważajcie jeśli wasze pieprzyki swędzą, łuszczą się, bolą, są nieregularne, rozlane, w kilku kolorach lub rosną albo zmieniają kształt. Wszystkie te objawy powinny Was skłonić do wizyty u dermatologa. Nie panikujcie na zapas. Mój swędzący pieprzyk był tylko pieprzykiem, a rosnące znamię mojej mamy było tylko przebarwieniem po słonecznym. 
Badajcie się dla własnego zdrowia i dla spokoju ducha ;-)

2 komentarze: