poniedziałek, 15 maja 2017

La Praline hand cream od Oriflame


Jakiś czas temu wpadł w moje ręce dzięki wygranej krem La Praline hand cream od Oriflame. 
Jeśli jesteście ciekawi jak u mnie wypadł - zapraszam do czytania ;-)



Krem ma urocze opakowanie z pralinkami. Jego zawartość to 75 ml, ma bardzo mocny, słodki zapach i beżowy kolor. 
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to właśnie mocny zapach. Dla niektórych może on być za mocny, ale mnie on nie przeszkadzał. Jest bardzo słodki i dla mnie ciężki do określenia. Na stronie Oriflame można przeczytać, że ma on zapach mlecznej czekolady z orzechami. Ja nie jestem tego taka pewna. Po rozsmarowaniu go na rękach wyczuwam nawet nutkę alkoholu w zapachu. Ale utrzymuje się on bardzo długo - po posmarowaniu dłoni wieczorem, rano jeszcze czułam miły zapach. 


Następne co się rzuca w oczy to konsystencja - jest bardzo rzadka, wręcz wodnista. Mnie takie krem o rzadszej konsystencji bardziej odpowiadają. Szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia śliskich i tłustych dłoni. Ale nie jest to raczej produkt do skóry bardzo przesuszonej. Z przesuszeniem moich dłoni nie radził sobie do końca. 


Jest to bardzo fajny, ładny, śliczne pachnący produkt prezentowy. W komplecie jest jeszcze mydełko i razem prezentują się na prawdę świetnie. Ja sama dla siebie jednak nie zamówię tego kremu w przyszłości. Zazwyczaj unikam katalogowych firm i produktów. Ale w ramach miłego prezentu - jak najbardziej. 

2 komentarze: