poniedziałek, 31 lipca 2017

Yope - (nie)najlepszy krem do rąk


Już od dawna widziałam w blogosferze pewnego rodzaju poruszenie na punkcie produktów polskiej firmy Yope. Ich produkty często pojawiały się w recenzjach oraz jako nagrody w konkursach. Ostatnio wpadł mi w sklepie w oko jeden z ich kremów i postanowiłam skorzystać z okazji i go przetestować. Jak się u mnie sprawdził? 
Zapraszam :)




Krem urzeka swoim opakowaniem. Tubka ma lekko różowy kolor z czarną grafiką i napisami. 
Jest wykonana z aluminium co zazwyczaj stanowi plus - krem po kontakcie ze skórą i powietrzem nie cofa się do środka. Ogranicza to rozwój bakterii. 
Trafiłam na krem imbir, drzewo sandałowe. Ma on bardzo mocny, ziołowy zapach aczkolwiek drzewa sandałowego w nim nie wyczuwam. 
Na froncie tubki znajdujemy informację o 98% składników pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetworzenia i dużej porcji olejów i ekstraktów roślinnych. 


Krem nie zawiera olei mineralnych, parabenów, peg-ów, silikonów i sztucznych barwników. 
Przeznaczony jest on do suchej i wiotkiej skóry dłoni - ma ją szybko nawilżyć i wzmocnić. 
Moja skóra dłoni była w ostatnimi czasy w opłakanym stanie. Czy ten krem jej pomógł? 
Otóż ani trochę... 
Nakładałam go zazwyczaj na noc, bo nie lubię uczucia tłustych rąk, a nie wchłania się on zbyt dobrze. Rano budziłam się z uczuciem ściągniętych i suchych dłoni. I nie wiem jak to możliwe, skoro podczas mycia rąk przy porannej toalecie czułam, że ręce pod wodą robią się śliskie z resztek kremu, który jeszcze się na nich utrzymywał. 
To skąd ta suchość? 


Nie wiem czy w moim przypadku doszło do jakiejś reakcji uczuleniowej, ale po kilku dniach stosowania parę moich palów zaczęło swędzieć. A ponieważ nie widziałam żadnych rezultatów stosowania, odstawiłam go. 
I zgadnijcie co - dzień później swędzenie ustało, a moje dłonie czuły się lepiej i jakby były mniej przesuszone niż podczas jego stosowania :o
Kolejną, choć już mniejszą kwestią, jest zakrętka kremu. Matulu kochana, dlaczego? Ma ona kształt ośmioboku i ma dość ostre kąty - odkręcanie i zakręcanie kremy było bardzo nieprzyjemne. 
  

Ja w każdym razie do marki się trochę zraziłam - a na pewno do jej kremów do rąk. Raczej nie będę sięgać w najbliższym czasie po inne ich produkty. 
A Wy macie z tą marką jakieś doświadczenia? 

4 komentarze:

  1. Ogólnie opakowania podobne do kremów L'Occitane, bo i zakrętka identyczna. Ale tych Yope nie miałam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z L'Occitane miałam zestaw trzech miniaturek, ale nie pamiętam, żeby ich zakrętki były tak niewygodne :)

      Usuń
  2. Nie znam firmy. Jedynie słyszałam pozytywne opinie na temat ich mydeł do rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też do tej pory znałam ich tylko z pochlebnych opinii o mydłach. Ale raczej nie mam teraz ochoty ich wypróbować.

      Usuń